czwartek, 2 grudnia 2010

Fundusze inwestycyjne

Złoto moim zdaniem będzie kończyło swój długoterminowy trend wzrostowy. Przy końcowym etapie zwyżki powstanie jeszcze kilka funduszy inwestycyjnych, który będą nas na "górce" namawiać na inwestowanie w złoto. Czy jednak po 10 - letniej hossie nie należy się bessa na kruszcu?
Należy się tego obawiać. Dowodem na to jest sentyment do złota, który bije rekordy. Uwaga więc na fundusze inwestycyjne, które zajmują się inwestowaniem w złoto.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Fundusze inwestycyjne

Wszyscy popełniamy błędy rozpoczynając nowy projekt. Tym projektem mogą być też fundusze inwestycyjne. Inwestowanie w fundusze jest trudnym zajęciem, bez fachowej pomocy możemy
sobie nie poradzić. Każdy kto rozpoczyna swoją przygodę z funduszami inwestycyjnymi jest na początku laikiem. Coraz więcej powstaje jednak portali tematycznych o funduszach inwestycyjnych, analizie technicznej i inwestowaniu, które pomagają osobom mniej zorientowanym w temacie. Wszyscy chyba mamy nadzieję, że "wspólnymi" siłami uda się dobrze inwestować w fundusze.

środa, 11 marca 2009

Podstawy Inwestowania

Podstawy inwestowania na GPW



Po co Ci więcej forsy? Myślę, że świetnie znasz odpowiedź na to pytanie.


Jak często zastanawiasz się, skąd wziąć dodatkowe pieniądze? Kiedy ostatni raz myślałeś lub myślałaś o giełdzie, jako o sposobie na dojście do bogactwa? Wielu ludzi od czasu do czasu o tym myśli, jednak brakuje im jednego ważnego elementu - podjęcia decyzji o rozpoczęciu inwestowania.


Nie myśl na razie o tym, ile możesz zarobić i w jak krótkim czasie - czytaj dalej, a wszystkiego dowiesz po kolei...


"Od zawsze wiedziałem, że będę bogaty. Nie sądzę, bym wątpił w to nawet przez minutę."



- Warren Buffett - genialny inwestor, drugi najbogatszy człowiek świata


"Dlaczego więc nie zacząłeś lub nie zaczęłaś z sukcesem inwestować na giełdzie?" Większość ludzi odpowie: bo nie wiedziałem, jak to się robi, bo bałem się strat... Możesz dalej myśleć w ten sposób, możesz też zmienić myślenie i poznać, jak pasjonujące jest inwestowanie. Nawet, jeśli nie masz żadnych pieniędzy - dzięki grze giełdowej "na sucho".


Zmuś swoje pieniądze, by ciężko na Ciebie pracowały



Zastanawiałeś się kiedyś, skąd bogaci mają tyle pieniędzy i dlaczego są coraz bogatsi? A może marzyłeś o wczesnej emeryturze? Wiesz, że powinieneś inwestować, ale nie wiesz jak rozpocząć?


Jeśli odpowiedziałeś lub odpowiedziałaś "tak" na którekolwiek z powyższych pytań, znaczy to, że świetnie trafiłeś lub trafiłaś, bo właśnie na tej stronie jest dostępny ebook, który "po ludzku" tłumaczy, jak zacząć inwestować na giełdzie. Czy dostrzegasz już ogromną korzyść jaka płynie z posiadania takiego poradnika przy stawianiu pierwszych kroków na giełdowym parkiecie?


W dalszym ciągu jednak, decyzję - czy dalej pracować na pieniądze, czy zacząć je pomnażać na giełdzie (gdzie możesz zarabiać, bez względu na to, co w danej chwili robisz) musisz podjąć samodzielnie.


Dlaczego warto inwestować?.


Jak nauczyć się inwestowania i zacząć zarabiać na giełdzie nie wychodząc z domu? Dzięki ebookowi „GPW I - Giełda Papierów Wartościowych w praktyce”, możesz już za chwilę odkryć, jak funkcjonuje giełda i jak zacząć na niej zarabiać. Co więcej, jeśli otworzysz internetowy rachunek w domu maklerskim - będziesz mógł lub mogła kontrolować sytuację, obserwować wykresy, kupować i sprzedawać papiery wartościowe nie wychodząc nawet w tym celu z domu.


Zajmie Ci to dokładnie tyle Twojego czasu, ile sam lub sama zdecydujesz się przeznaczyć na uczenie się, śledzenie notowań itp. Będziesz się uczyć w tempie, jakie Ci najbardziej odpowiada. Do tego wszystkiego potrzebny Ci będzie tylko komputer z dostępem do internetu...


Oto niektóre z tematów poruszonych w książce „GPW I - Giełda Papierów Wartościowych w praktyce”:

Dlaczego warto inwestować?.

Jak działa giełda i co oznaczają związane z nią terminy?

Jak grać, aby wygrać?

Jakie są metody inwestycyjne?

Co to jest analiza techniczna, fundamentalna i portfelowa?

Jak wykorzystać analizę techniczną w praktyce?

wtorek, 3 marca 2009

Inwestowanie w złoto

Lata 70-te wykreowały ogromną hossę na rynku
surowców. Hossa ta nie wzięła się z niczego, lata
siedemdziesiąte to rozwój monetarnej ekspansji USA.

Stany Zjednoczone finansując m.in. wojnę w Wietnamie,
zalały świat dolarami. Było to wykonalne dzięki upadkowi
systemu z Breton Woods. USA zlikwidowały wtedy wymienność
dolara na złoto. Od owego momentu walutą rezerwową świata
stał się dolar.

Brak wymienności dolara na złoto spowodował, że kolejne rządy
Stanów Zjednoczonych zaczęły od tamtej chwili drukować
niewyobrażalną ilość swojej waluty, bez żadnej kontroli. Roczna
podaż pieniądza rosła w tempie 10 - 20%. Było to mozliwe,
gdyż dolar amerykański stał się walutą rezerw obowiązkowych, ponadto
wymienność na surowce także następowała w dolarach. Ponieważ
popyt na amerykańską walutę wydawał się nieograniczony,
Stany Zjednoczone budowały swoją potęgę m.in. na drukowaniu nic nie wartego
pieniądza, którym zalewały cały świat.

Skutkiem ubocznym była niewyobrażalna inflacja, która zawsze
przyczyniła się do hossy na rynku towarowym. Środek płatniczy tracił
na swojej wartości w bardzo szybkim tempie, a ponieważ towary były
wymienne na dolary, znajdowały się one w trendzie
wzrostowym. Inwestorzy, uciekając od dolara, szukali
bezpiecznej formy inwestycji. Mega hossa na rynku złota trwała
okres lat siedemdziesiątych. Inwestycja w złoto okazała się niezwykle opłacalna.

Jak skończyła się pierwsza hossa na rynku surowcowym?


USA nie potrafiąc sobie poradzić z inflacją
i chcąc przywrócić zaufanie do swojej waluty, zdecydowały
się prowadzić zaciśnioną politykę monetarną. Politykę,
dzięki której uratowały świat przed hiperinflacją. Paul Volcer,
ówczesny szef FED, podwyższył stopy procentowe do poziomu
16%!. Tak wysokie stopy procentowe wsparły dolara, a także
przyciągały inwestorów inwestujących pieniądze na amerykańskim rynku
obligacji (Patrz: Inwestowanie). Pozwoliło to zapanować nad inflacją i opanować
rosnące ceny towarów. Plan Volcera, choć w początkowej fazie
był bardzo bolesny dla Amerykanów, był podstawą
do wielkiej hossy na rynku akcji, a rynki czekał wieloletni
okres niskiej inflacji. Złoto w międzyczasie zaczęło swoją
wieloletnią bessę.

Biuro Rachunkowe Kraków

Pewnie głowisz się, jak założyć firmę w naszym pięknym Krakowie?
Odpowiedź jest banalnie prosta;)


1) chwytasz dowód osobisty,
2) Bierzesz nadany numer NIP,
3) Bierzesz kasę na podstawowe opłaty (jeżeli chcesz być płatnikiem VAT, to jeszcze 170;))

Z wyżej wymienionymi dokumentami udajesz się na ul. Wielicką 28 A (III p.) w Krakowie.
swoją firmę możesz zarejestrować w ciągu 2 godzin;) i po sprawie.

Na trzecim piętrze są przedstawiciele:

1) Urzędu Miasta,
2) Urzędu Statystycznego,
3) ZUSu,
4) Urzędu Skarbowego,

Do powyższych podchodzisz w kolejności, jak wypunktowałem.
Jeżeli potrzebujesz skorzystać z ksera, wystarczy, że podejdziesz do jakieś Pana z punktu obsługi to skserują za darmo - szok;)

Jeśli masz już firmę zarejestrowaną, trzeba się będzie zająć podatkami.
Jeżeli będziesz zarabiać pieniądze, a po to przecież masz firmę, będziesz musiał
wypełniać sterty dokumentów.

Masz dwie możliwości - albo robić to samodzielnie w biurze, albo wykupić sobie
usługi jakiegoś biura rachunkowego w Krakowie.

Biuro rachunkowe załatwi za Ciebie wszystkie dokumenty i pozwoli Ci zaoszczędzić
masę czasu.
Wyśle dokumenty do ZUS, Urzędu Skarbowego i Tobie na maila informację,
w jakiej wysokości trzeba zabulić;) podatki (i ZUS oczywiście).

To chyba tyle z filozofii zakładania własnej firemki.

Ps. najlepsze biuro rachunkowe w krakowe znajdziesz tutaj - Biuro Rachunkowe Kraków.

wtorek, 13 stycznia 2009

Rynek akcji

Nie wiem, jakie jest odczucie innych osób aktywnie
obserwujących giełdę. Moje odczucie giełdy wzmaga
we mnie niepokój co do dalszego możliwego rozwoju
sytuacji.

Patrząc na indeks WIG20 trudno nie zauważyć czarnej
świecy z minionego piątku. Jej powstanie poprzedziła
gigantyczna luka besy, w ramach której przebywają
obecnie średnie kroczące.

Dzisiejsza świeca na wykresie tego indeksu, to
wyraźnie nieudana próba wbicia się w pierwszą
i jednocześnie 'najłatwiejszą' do pokonania średnią
kroczącą 15-dniową.

W efekcie powstała kolejna czarna świeca, która
osłabia stronę popytową na rynku. Trudno nie zauważyć,
że atrakcyjność wykresu zdecydowanie zniechęca
do inwestycji na naszym rynku, dlatego też należy
się liczyć ze wzmaganiem podaży akcji na rynku.

Oceniając psychikę rynku, liczyłbym na gwałtowne
pogorszenie nastroju na rynku zaraz po pokonaniu
poziomu 2492-2493 punkty na WIG20. Na tym właśnie
poziomie indeks w przeciągu ostatnich 2 tygodni
uformował sobie lokalne dna.

Patrząc na słabość rynków zagranicznych, trzeba
się spodziewać próby pokonania tego poziomu jeszcze
w tym tygodniu. Z pewnością pomoże w tym kolejna
bardzo słaba sesja w USA, na której inwestorzy
definitywnie potwierdzili chęć pozbywania się
akcji.

Nasza strategia pozostaje więc wciąż niezmienna.
Oczekujemy poza rynkiem akcji aż do czasu symptomów
osiągania dna przez indeksy.

ps. na indeksach SP500 oraz Nasdaq pojawiają się
ogromnie groźne świece. Historia tego roku uczy,
że w chwilach paniki rząd USA poprzez różne instytucje
ratował sytuację. Obawiam się, że na rynku może
być bardzo gorąco - jeżeli i tym razem rząd nie
zadziała. W krytycznych sytuacjach trzeba być
szczególnie ostrożnym.

Nacjonalizacja banków

Okazuje się, że nacjonalizacja banków w USA (może
dziwić, zwłaszcza, że to gospodarka, gdzie wolny
rynek, to jak świętość) może mieć dobry wpływ na
giełdy światowe w krótkim okresie czasu.

Ta niespodziewana informacja spowodowała w trakcie
sesji dzisiejszej mocne podbicie cen akcji już od
chwili otwarcia notowań. Dzięki temu w trakcie sesji
udało się odrobić część strat z czarnego piątku.

Zauważmy jednak, że odbicie to odbyło się przy dość
niskich obrotach (bierność podaży) oraz dzięki owczemu
pędowi (trudno się oprzeć kupnu akcji, jeśli cały
świat rośnie po więcej, niż 3%, prawda?).

Mimo natychmiastowego odbicia indeksów, sesję odczytuję
negatywnie. Ani razu nie udało się podjąć próby
wbicia się w piątkowe luki bessy. Taki stan rzeczy
powinien dać inwestorom do myślenia. Brak szybkiej
negacji złego obrazu technicznego, który należy
połączyć z brakiem miejsca na dalszą zwyżkę indeksów,
powinien w konsekwencji doprowadzić do dalszej przeceny
naszych akcji.

Dzisiaj przez większość czasu miałem możliwość
obserwować notowania giełdy w USA. Wysokie otwarcie
notowań i praktycznie całe zniesienie początkowej
zwyżki w okresie trwania sesji, pozwoliło stworzyć
kolejne czarne świece (Nasdaq). Tym samym można
wyciągnąć wniosek, że Amerykanie skłaniają się
do kontynuacji przeceny.

Rynek akcji wciąż uważam za miejsce, które w sobie
posiada ogromny potencjał niebezpieczeństwa. Skłanianie
się rynków akcji do mocniejszej przeceny, może
w niedługim czasie wywołać silniejszą falę wyprzedaży.
Zaznaczyć trzeba jednak, że rynek akcji potrafi
być zmienny (nie jest wykluczone, że jakaś kolejna
większa interwencja finansowa nie zmieni - jak
w okresie stycznia - biegu giełdy).

Czarny korpus

Sesja piątkowa przyniosła zdecydowany zwrot na rynku
akcji. Teraz już śmiało można stwierdzić, że postawiona
wcześniej teza o możliwości nadrabiania zaległości
w prędkości spadku względem innych rynków była prawidłowa.

Sesja piątkowa, to od początku do końca dominacja strony
podażowej. Po drastycznie złej sesji w USA, praktycznie
było już przesądzone, że zlecenia pakietowe, które nasz
rynek utrzymywały w ryzach, już nie wystarczą.

W efekcie - po niskim otwarciu i chwilowej walce w okolicy
wsparcia na 2560 punktów w przypadku WIG20, przez cały
rynek przetoczyła się fala wyprzedaży. Strona popytowa
została dosłownie zmieciona z rynku.

Efekt? Długie czarne korpusy oraz drastycznie duże luki
bessy, które praktycznie powinny przyblokować możliwość
wzrostu w najbliższym czasie.

W przypadku WIG20 należy zwrócić uwagę na fakt,
że otwarcie sesji nastąpiło zaraz pod najważniejszymi
średnimi kroczącymi. Ich położenie w obszarze luki
bessy będzie stanowić skuteczną ochronę przed zapędami
byków.

W analizie technicznej mówi się, że powrót do dobrego
rozwoju sytuacji może nastąpić wtedy (po pojawieniu
się podobnego sygnału, co w piątek), kiedy zły obraz
zostanie zanegowany natychmiast. Jak sądzę jednak -
jest to teraz prawie niewykonalne.

W związku z tym należy spodziewać się wyboru tendencji,
która była przez nas preferowana. Jest więc możliwy
spadek grubo poniżej poziomu 2400 punktów na WIG20.
W takim przypadku słuszną drogą postępowania będzie
pozostawanie poza rynkiem akcji aż do czasu złapania
przez rynek wyraźnego dna.

Indeks spółek największych

Nasz rynek potrafi mieć czasem własne zdanie.
Obawiam się jednak, że zdanie to, to jedynie
wynik działania jakiegoś inwestora z dużym
portfelem, który co do stanu rynku mógł się
po prostu pomylić.

Dzisiejsza sesja na indeksie spółek największych
polegała na próbie utrzymania na siłę takiego
poziomu indeksu WIG20, który wskazywałby na
wartość dodatnią. Trzeba przyznać, że udało się
to praktycznie przez całą sesję, chociaż presja
strony podażowej była bardzo widoczna.

Takie zachowanie powinno jednak dać do myślenia
inwestorom. Praktycznie cała europa pikowała
dzisiaj mocno w dół. W trakcie sesji dzisiejszej
indeksy amerykańskie zanotowały bardzo znaczące
spadki, przełamując tym samym wsparcia. Z takiego
stanu rzeczy może się w efekcie okazać, że
zaległości względem innych giełd będziemy nadrabiać
bardzo szybko i znacznie dynamiczniej, niż będzie
tracić reszta świata.

Jestem zdania, że rynkowi z obecnego poziomu
punktowego trudno jest wykonać jakiś sensowny
impuls wzrostowy, stąd tak duże problemy
z pokonaniem linii bessy na poziomie 2650 punktów.
Tylko i wyłącznie dynamiczny spadek WIG20 pozwoli
otrząsnąć się rynkowi z marazmu, z którym mamy
do czynienia. Uważam, że wciąż najlepszą w tej
chwili możliwością jest pozostawanie poza rynkiem
w oczekiwaniu na konkretniejsze odbicie naszej
giełdy w przyszłości. Preferowany wariant rozwoju
sytuacji, to spadek indeksu WIG20 poniżej dołka
2400 punktów, a jak wiemy - do tego poziomu
jest całkiem daleko. Jest z czego spadać.

Kupno akcji

W raporcie wczorajszym nie wspomniałem o jednym
bardzo istotnym czynniku, który w dużym stopniu
wpływa na moją ostrożność.

Ze zdrowym wzrostem rynku, z którym można wiązać
nadzieję, mamy do czynienia wtedy, gdy szerokie
grono inwestorów dokonuje transakcji kupna akcji
na rynku w trakcie trwania całej sesji.

Jeżeli jednak mamy do czynienia ze wzrostem, który
spowodowany jest głównie zleceniami koszykowymi
(jednoczesne kupno akcji wielu spółek w danej
chwili) i takie zlecenia widać co jakiś czas, to
nigdy nie można mieć pewności, czy dany inwestor
lub wąska grupa inwestorów w chwili krytycznej
z inwestycji się nie wycofa.

Ze zleceniami koszykowymi mieliśmy do czynienia
wczoraj i dzisiaj, lecz w zasadzie to na nic się
zdało. Końcówka sesji, to mocny zrzut akcji
(głównie) sektora bankowego, który był już mocno
wykupiony. Trudno więc oczekiwać jakiejś relatywnej
siły z tej strony (przypominam, że to był motor
napędowy WIG20).

Wczoraj wspomniałem o wyjątkowo dużej słabości
technicznej KGHM i PKN, które to mają jednak
spory wpływ na kształtowanie indeksu WIG20. Dzisiaj
na samym końcu sesji ktoś zdołał uratować KGHM,
ale z PKN się to nie powiodło. Droga dla tej spółki
do zdynamizowania spadku została już otwarta.

Wobec dalszej przeceny indeksów w USA oraz słabości
naszego rynku, nadal pozostaje być konsekwentnym
i ze spokojem pozostawać poza rynkiem. Rynek akcji
stoi w tej chwili przed wyborem drogi na dłuższy
czas, a w moim odczuciu preferowanym kierunkiem
są dalsze spadki cen akcji. Czas pokaże, czy obrany
tok rozumienia rynku jest słuszny. Dzisiejsze odbicie
WIG20 od 'głównego' oporu 2650 punktów zdaje się go
potwierdzać.