Chciałoby się powiedzieć "słuchajcie, na WIG i WIG20 powstały
takie czarne świece, że z dnia na dzień należy spodziewać się
pokonania styczniowych dołków i przynajmniej w przypadku
indeksu WIG20 - marszu do 2500 punktów".
Tak prosto jednak nie będzie.
Dzisiejsze obroty były już bardzo skromne względem ostatnich
sesji i przez to rodzi się możliwość wejścia rynku w marazm,
zanim nastąpi w ogóle wybicie w dół. Trudno poddawać w tej
chwili pod wątpliwość możliwość zatrzymania spadków już na
obecnym poziomie cenowym. Szerokość rynku wskazuje bowiem
na mocno królującą bessę.
W dniu dzisiejszym spadło aż 319 spółek. Myślę, że bardzo
dobrym wyznacznikiem ocieplenia klimatu na giełdzie będzie
liczba spadających spółek mniejsza od 150. Dawno tego nie
było widać.
Na koniec wspomnę jeszcze o możliwej i moim zdaniem najbardziej
prawdopodobnej przyczynie obecnych 'pełnych konsekwencji'
spadków. Płynność rynku jest w tej chwili mocno ograniczona.
Klienci umarzają jednostki uczestnictwa funduszy, a to powoduje
konieczność pozbywania się akcji przez zarządzających funduszami
na wręcz absurdalny sposób.
W wyniku tego (obecnie) najwięcej tracą spółki mniejsze
i średnie. Fundusze już bardzo często poschodziły poniżej
progu 5% posiadanych udziałów. Kapitał jest więc gromadzony
na ogromną skalę. Czy więc przez rynek leci mocna fala
umorzeń jednostek i czy zatem któryś z funduszy będzie
zmuszony ogłosić upadłość lub zawiesi wypłacanie środków?
Czas pokaże. W tej chwili wciąż oczekujemy na wyklarowanie
się sytuacji na rynku.
piątek, 9 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz