W dzisiejszym raporcie nie będę miał dobrych wiadomości,
a zacznę go od sytuacji spółek mniejszych i średnich.
Same wykresy indeksów nie pokazują do końca tego, co
dzieje się na rynku. Powstają jedynie czarne świece,
które znajdując się poniżej wsparć, znacząco psują
już i tak negatywny obraz techniczny.
Problem jest ogromny. Obserwuję spółki tego segmentu.
Jak tylko pojawia się jakikolwiek popyt, podaż natychmiast
miażdzy zapędy popytu. Dosłownie, jakby walec jechał
przez drogę i miażdzył wszystko, co napotka. Skalę
problemu powiększa dodatkowo płynność rynku, która
jest w tej chwili granicznie niska. Wystarczy się
chwilkę zastanowić, jaki skutek przynoszą umorzenia
jednostek uczestnictwa segmentu spółek mniejszych
i średnich. Obawiam się, że taka sytuacja może doprowadzić
do skrajnego niedowartościowania akcji. Pamiętajmy,
że Polska, to nie Ameryka i tutaj Wielki Ben nie wpompuje
miliardów dolarów w rynek, aby go ratować.
Ratować próbuje się jedynie WIG20, który praktycznie
ostatkami sił próbuje utrzymać czwartkowe minimum.
Sytuacja wielu spółek tego indeksu nie jest jednak
ciekawa i każe oczekiwać spadków. Po równi pochyłej
opada Lotos (który kosztuje już sporo mniej, niż podczas
debiutu w 2005 roku) oraz PKN. Bronić czerwcowego
minimum próbuje jeszcze PKO, ale jest coraz słabszy.
W tej chwili można mieć tylko nadzieję, że w którymś
momencie strona podażowa 'spontanicznie' odpuści,
a do funduszy zaczną napływać nowe środki. Zauważmy
dodatkowo, że skrajne niedowartościowanie spółek na
giełdzie daje możliwość osiągnięcia ponad przeciętnych
zysków. Warunkiem jest jednak wystarczająca cierpliwość.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz